Napisz do nas

Infolinia32 775 27 20

Rozwój mowy u dziecka cz. II


Dziecko zaczyna mówić mniej więcej około 18-tego miesiąca życia. W tym czasie używa, co prawda słów, ale nie zawsze są one w pełni trafne. Nauka zajmująca się nadawaniem znaczenia wyrazom nazywa się semantyką. Początkowo zasób słów jest ograniczony. Maluch często za pomocą jednego słowa określa pewną grupę wyrazów. Z czasem jednak nadawanie nazw przedmiotom, zjawiskom, czynnościom staje się coraz bardziej świadome.

Początkowo maluszek za pomocą jednego wyrazu określa całą grupę. Przykład może stanowić np. wyraz kot, za pomocą którego określa całą grupę zwierząt, nie tylko tych z rodziny kotowatych. Podobna zasada odnosi się do określania nazw czynności, stanów itp.

W drugim roku życia dziecko zaczyna już trafnie nazywać pewne rzeczy. Na początku są to określenia tylko na przedmioty z najbliższego otoczenia, z różnych względów ważne dla maluszka. Z upływem czasu coraz więcej przedmiotów, zjawisk ma swoje określenia.
 Istotny przełom w nazywaniu ma miejsce w 18-tym miesiącu życia. W tym czasie dziecko nagle zaczyna się posługiwać dużą ilością słów. Jest to o tyle zaskakujące, gdyż widoczna jest tu nagła eksplozja rozwoju słownictwa. Szacuje się, że w tym wieku maluszek potrafi posługiwać się około 50 wyrazami. Co więcej zna znaczenie około 100 słów. Charakterystyczne dla tego wieku jest próba nazewnictwa praktycznie wszystkiego, co znajduje się w pobliżu małego brzdąca. Moment ten jest przełomowy. Prawdopodobnie w tym czasie dziecko odkrywa, że każde słowo w języku jest symbolem. To odkrycie rewolucjonizuje w pewnym sensie dążenie do jak najbardziej efektywnego sposobu komunikacji. Daje poczucie, że znając tyle nowych słów będzie mogło dużo łatwiej komunikować się z dorosłymi. Stwierdzono, że zanim brzdąc zacznie się posługiwać wyrazami, wcześniej rozumie je. Ponadto zwrócono uwagę na fakt, że dziecko nie posługując się dużą ilością słów rozumie ich znacznie więcej. Dzieci bez względu na pochodzenie częściej posługują się rzeczownikami. Czasowniki rzadziej goszczą w dziecięcym słowniku.

Początkowo dziecko, choć ma już określony zasób słów nie potrafi ich w odpowiedni sposób łączyć. Zlepki wyrazowe, jakie tworzy maluszek składają się najczęściej z rzeczowników. Często trzeba się domyślać o co chodzi malcowi. Kiedy mówi np. "Mama buty", to może mieć na myśli różne ewentualności. Jedną z nich może być prośba do mamy, aby podała buty, inną może być wskazanie na buty, jeszcze inna może stanowić opisywanie czynności jaką jest zakładanie butów.

Ten kształcący się dopiero język spełnia swoje różne funkcje, np. nominacyjną, negacyjną itp. Funkcja nominacyjna powstaje wtedy, kiedy maluszek nazywa pewne rzeczy. Funkcja negacyjna polega na zaprzeczaniu, np. "nie jeść", w ten sposób maluszek komunikuje, że nie jest głodny. Inną funkcja jest powtórzenie, malec domaga się czegoś więcej np. "jeszcze bajki". Potrafi również określić cechy przedmiotu, występujące relacje np." tatuś spodnie", znaczy, ze spodnie są własnością tatusia. Dziecko potrafi też określać przedmioty, osoby, a także zlokalizować niektóre przedmioty np. "piłka stół", czyli piłka znajduje się za stołem.

W nadawaniu czemuś nazw zdarza się, że maleństwo popełni błąd. Jednym z takich błędów jest hipogeneralizacja. Jest to nadawanie nazw rzeczom, które mają znane już przez dziecko nazwy. Jednakże pomimo tego, iż dziecko zna np. wyraz kwiaty to na wszystkie kwiaty mówi np. "tulipan". Inny częstym błędem jest hipergeneralizacja, czyli nadawanie wielu rzeczom jednej nazwy. Hipergeneralizacja występuje wówczas, kiedy jednym wyrazem np. kwiatek nazywa się cały ogół roślin, wliczając w to drzewa, krzaki itp. Hipergeneralizacja może wynikać ze zbyt małego słownika, jakim posługuj się malec lub też, że dzieci nie dostrzegają znaczących różnic w procesie etykietowania. W tym czasie rolą mam jest poprawianie błędów popełnianych przez pociechy. Matki powinny też wyjaśniać i tłumaczyć, dlaczego takie szerokie nazewnictwo jest błędne.

Często popełnianym błędem jest zawężanie znaczeń. Określenie np. wyrazem kwiat tylko róż, tulipanów i fiołków. Problemem wówczas może stanowić próba nazwania np. stokrotki. W tym wypadku dużą rolą mamy jest uświadomienie swojej pociechy o błędach, jakie popełnia.

Często, gdy dzieci pierwszy raz widzą jakiś przedmiot np. siekierkę mogą nadać jej nazwę na dwa różne sposoby. Pierwszym może być znana już wcześniej hipergenaralizaja. W tym wypadku maluszek może nazwać siekierkę "nożem". Drugim sposobem nazewnictwa może być wymyślenie nowej nazwy np. nazwanie siekierki "cięciówką". Pomysłów nadania etykiety jest mnóstwo, jak wiadomo dzieci maja bujną wyobraźnie, wiec nie sprawi im to większego problemu. Taki sposób może się okazać dużo bardziej bliższy maleństwu, gdyż zapewne zdaje sobie sprawę z tego, że siekierka to jednak nie nóż.

Od dawna wielu badaczy nurtuje problem, na jakiej zasadzie małe dzieci tworzą pierwsze wyrazy. W jaki sposób uporządkowują i etykietują przedmioty. Kwestia ta jest nader interesująca, dlatego warto się nią zająć.

Jednym ze sposobów wyjaśnienia tego zjawiska jest hipoteza, że dziecko tworzy pojęcia i przypisuje je do odpowiednich kategorii na podstawie tzw. modelu funkcjonującego. Model funkcjonujący polega na zwracaniu uwagi na funkcje przedmiotu i na tej podstawie zaliczanie go do odpowiednich kategorii. Przykładem w świetny sposób obrazujący model składniowy jest piłka. W ocenie maluchów najważniejsze w piłce jest to, że się toczy. Do tej kategorii może, więc należeć również puszka. Ona też potrafi się toczyć. Następnie, kiedy już maluszek dokona odkrycia, że pewna cechą wspólną różnych rzeczy jest ich toczenie się, nadchodzi czas na kształtowanie tego odkrycia. Mianowicie dziecko zaczyna dostrzegać, że zazwyczaj toczące się rzeczy są okrągłe. Zauważono, że malec, jeżeli już stworzy jakąś kategorię, zgodnie ze spełnianymi funkcjami, to dużo szybciej zapamiętuje nazwy przedmiotów, które jego zdaniem są zaliczane do tej kategorii.

Na podstawie innej hipotezy kategorie przedmiotowe tworzone przez dziecko dokonują się na podstawie podobnych cech wyglądu. Definicja kota może opierać się na tym, że ma on cztery łapy, sierść różnej barwy, jest średniej wielkości. Można jeszcze dodać, że miauczy, macha ogonem itp. Na tej podstawie tworzy pewną kategorię, do której "dopisuje" inne zwierzęta, które spełniają takie same cechy. Bywa, że tych charakterystycznych cech przedmiotów jest mało np. kot ma cztery łapy i sierść. Zgodnie z takim podziałem takie kryteria spełnia np. niedźwiedź, kot, mysz, szczur, pies itp. w ten właśnie sposób tworzy się hipergenalralizacja.

Najczęściej, jednak dziecko tworzy określoną kategorie przedmiotów na podstawie zarówno modelu składniowego, czyli w oparciu o funkcje przedmiotu, jak i hipotezy cech semantycznych, opartej na charakterystycznych właściwościach zewnętrznych.

Inną próbą wyjaśnienia, na jakiej podstawie tworzy się kategorię przedmiotów jest ustalenie przez dziecko pewnego prototypu. Każdy ma w głowie jakiś obraz np. ptaka, psa itp. Ten obraz jest niezmienny, utworzony tylko i wyłącznie w wyobraźni. Zgodnie z obrazem np. kota pewne rodzaje kotów np. zwykły kot dachowy będą zgodne z prototypem kota, natomiast już np. kot syjamski niekoniecznie. Oczywiście to tylko przypuszczenie, gdyż tak naprawdę nie wiadomo, jaki obraz kota został stworzony w umyśle. Ten przykład ma posłużyć jedynie lepszemu zobrazowaniu tego co kryje się pod pojęciem prototyp. Innym przykładem może być prototyp ptaka. Zazwyczaj obraz ptaka stworzony w głowie przedstawia się następująco: jest to zwierzę dwunożne, upierzone, z małym dziobem, niewielkich rozmiarów. Zgodnie z takim prototypem wróbel zaliczy się do tej kategorii, w przeciwieństwie do np. pingwina.

Inną teorią kategoryzacji dziecięcej jest stosowanie zasady wyłączności i kontrastu. Zasada kontrastu polega na tym, że po usłyszeniu nowego słowa, maluch automatycznie przyjmuje, że musi mieć ono zupełnie inne znaczenie, niż wszelkie poznane do tej pory i w ogóle nie przyjmuje do wiadomości, że na jedną rzecz mogą być dwa lub więcej określenia. Jeżeli dziecko ma do czynienia z dwoma znaczeniami określającymi jedną rzecz, to wybiera to określenie, które jest bardziej powszechne i znane.
 Zasada wyłączności opiera się na tym, że jednej rzeczy przypisuje się tylko jedną nazwę. Tak, więc kot nie może być równocześnie ssakiem, zwierzęciem itp. Taka możliwość jest nie do przyjęcia dla dziecka, bo niby, czemu kot może być jakimś tam ssakiem, jeżeli jest po prostu kotem. Sytuacja ta zmienia się w wieku około 4. roku życia, wówczas starsza już pociecha zaczyna akceptować, że kot może być równocześnie ssakiem. Tu jednak też widoczne jest ograniczenie. Pies nie może być przecież równocześnie jamnikiem i owczarkiem. Innymi słowy dziecko dopuszcza możliwość dwóch określeń na jedną rzecz, pod warunkiem, że nazwy są dokonywane na podstawie innej kategorii, bo zwierze jest kategorią ogólną, a rasy psów są określeniami tej kategorii.

Dziecko nabiera jakiegoś pojęcia o języku na podstawie informacji, które wcześniej usłyszało. Nic, więc dziwnego, że słowa, jakie dodaje do swojego słownika maluszek, są stosowane przez jego rodziców. Im częściej powtarza się jakiś wyraz, tym większe prawdopodobieństwo, że zagości on w słowniku malca. To wyjaśnia, dlaczego dzieci szybciej potrafią nadać nazwę zabawce, która się często bawią. Wynika to z tego, że ulubiona zabawka, które nader często jest trzymana przez pociechę, jest też często obiektem komentarzy rodziców. Oni to powtarzając tę samą nazwę np. "popatrz króliczek", równocześnie powodują, że ten wyraz "króliczek" będzie prawdopodobnie dodany do słownika dziecka. Co więcej zauważono, że maluchy bardziej dbają o rzeczy, które potrafią określić za pomocą słów.

Zauważono, że maluszek potrafi zapamiętać słowo na podstawie jego krótkiej prezentacji. Bardzo często dzieci przyswają sobie pewne słowa po obejrzeniu kreskówki. Taki proces przyswajania sobie słów w oparciu o krótką prezentacje nosi, w języku naukowym, nazwę szybkiego tworzenia mapy. Inny sposób kategoryzacji oparty jest na codziennych zajęciach. Wiadomo, że każde dziecko styka się na co dzień z pewnym schematem dnia. Zazwyczaj znajdują się w nim takie czynności jak: mycie się, jedzenie, spacer itp. Do tych czynności dopasowuje się też odpowiednie "akcesoria". Deser może się kojarzyć np. z ciasteczkiem, ale w momencie, kiedy mama wyjątkowo zamiast ciasteczka da np. deser śmietankowy, to maluszek dodaje te świeżo poznane pojęcie do kategorii deserów. W ten sposób poszerza o nowe określenie stworzoną wcześniej klasyfikację. Ta metoda nazywana jest skryptem, czyli powtarzającymi się schematami, jakie obowiązują w ciągu dnia.

Niezależnie, w jaki sposób dziecko będzie nadawało przedmiotom nazwy. Trzeba pamiętać, że zanim maluch opanuje skomplikowany język musi minąć nieco czasu. Należy, więc przede wszystkim okazać mu nieco czułości, wspierać, chwalić i dodawać mu odwagi.

 
powrót