Według badań kobiety, które poroniły bardzo długo nie potrafią się pogodzić z tym faktem. U części z nich pojawiają się zaburzenia psychiatryczne. Najczęściej zdarzają się one w pierwszych tygodniach po stracie maleństwa.
Z czasem kobieta zacznie normalnie funkcjonować. Będzie potrafiła się uśmiechać, obdarzać innych ciepłym słowem. Niestety już zawsze będzie czuła w sercu pustkę, której nic nie będzie w stanie wypełnić. Szczególnie trudno będzie kiedy pewne zdarzenia, daty, fakty będą się kojarzyć z tym traumatycznym przejściem.
Nierzadko zdarza się, że matka przeżywa żałobę po swoim dziecku będąc jeszcze w ciąży. Dzieje się tak wówczas, kiedy ciąża jest zagrożona. Kobieta zdaje sobie sprawę z tego, że maleństwo może się nie narodzić i zaczyna rozpaczać za jego stratą pomimo tego, że dziecko jest jeszcze w jej brzuchu.
Uczucia, które pojawiają się po starcie dziecka wraz z upływem czasu się zmieniają. Pierwszą reakcją jest szok, potem mechanizm zaprzeczania, złość, smutek, żal, poczucie krzywdy, niepokój.
Szok sprawia, że matka jest jakby sparaliżowana całym zajściem. Może być nadmiernie pobudzona lub bierna. Zdarza się, że przez pierwsze parę godzin kobiety mają "zamrożone" uczucia. Z pozoru wyglądają tak, jakby się nie przejmowały. W momencie, kiedy stan obezwładniającego szoku mija, na jego miejsce pojawia się mechanizm zaprzeczeń. Panie wmawiają sobie, że to nie może być prawdą. Część z nich uważa, że czują się tak jakby dziecko wcale nie zniknęło z ich brzucha.
U niektórych kobiet występuję tzw. "objaw pustych ramion". Ma to miejsce, kiedy poronienie zdarzyło się w końcowym okresie ciąży. Zrozpaczona matka chodzi po domu i wydaje się jej jakby słyszała płacz swojego dziecka. Doskwiera jej także fizyczny ból. Bardzo często ból ten rozmieszcza się w okolicach ramion. Jest odczuwalny jako swędzenie, uczucie unoszonego ciężaru.
Charakterystyczne jest to, że sporo kobiet zaprzecza wszystkiemu w co wcześniej wierzyły. Przeżywa kryzys religijny. Są złe na kościół. Niektóre stają się ateistkami. Część matek z kolei staje się dużo bardziej religijna. Stale się modlą. Niektóre uważają, że ta tragedia to kara za grzechy.
Po jakimś czasie kobieta zaczyna sobie zdawać sprawę, że bezpowrotnie utraciła swoje dziecko. Jest to etap bardzo burzliwy. Tu właśnie pojawiają się objawy psychiatryczne wśród części pań. Najczęstszym uczuciem jest złość. Kobiety z pogodnych przeradzają się w zrzędliwe. Są niemiłe dla innych. Nic dziwnego czują bowiem złość do wszystkich wokół. Część z nich obwinia Boga o całe zajście.
Złość nie utrzymuje się jednak stale. Stopniowo na jej miejscu pojawia się żal. Jest to uczucie potrzebne. Bez niego matka nigdy nie dojdzie do siebie. Ogromny smutek musi znaleźć swoje ujście. Jest to czas na łzy, rozpamiętywanie, ogromny ból, poczucie wewnętrznej pustki. Jeżeli etap ten nie zostanie dobrze przeżyty kobieta nie będzie w stanie prawidłowo funkcjonować. Trzeba dać sobie szanse na okazywanie żalu po stracie dziecka, choć jest to bardzo trudne. Intensywna faza żalu trwa około miesiąca. Potem stopniowo można mówić o psychicznym zdrowieniu.
U niektórych pań zamiast złości widoczna jest depresja. Według specjalistów kobietom tym znacznie trudniej jest normalnie funkcjonować. Dłużej zajmuje im żałoba. Wiele z nich przez całe życie boryka się z tym problemem.
Kobietom po stracie dziecka, które we właściwy sposób nie przeżyły etapu żalu towarzyszy spora gama uczuć. Część z nich ma poczucie niesprawiedliwości. Zastanawiają się dlaczego to przydarzyło się właśnie im, dlaczego nie mogły urodzić zdrowego dziecka tak jak inne szczęśliwe matki. Nierzadko sądzą, że los okazał się dla nich niesprawiedliwy, że nie zasłużyły na takie cierpienia. Ponadto wiele z nich doświadcza uczucia bezradności, bierności, niepokoju. Wiele pań po takim traumatycznym przejściu ma problemy ze snem, nie ma ochoty do życia.
Długotrwała depresja związana z próbą "zagłuszania" uczucia żalu, rozpaczy, przyczynia się do zaburzeń funkcji limfocytów T. W efekcie taki organizm jest bardziej narażony na infekcje, choroby.
Bardzo często kobieta po stracie dziecka jest pełna lęków, które stopniowo zaczynają dominować nad całym jej życiem. Lęki zaczynają pojawiać się praktycznie w każdej dziedzinie życia. Nierzadko dochodzi nawet do tego, że panie boją się wyjść same z domu.
Na skutek poronienia dochodzi do licznych zaburzeń. Częstym zjawiskiem jest nadmierna płaczliwość, rozgoryczenie. Pogarszają się kontakty z partnerem, które mogą doprowadzić nawet do rozwodu.
Nie zostają zaspokojone bardzo istotne potrzeby, które sprawiają, że kobieta czuje się spełniona. Traci bowiem poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji, pozytywny wizerunek samej siebie. Ponadto nie czuje się spełniona jako matka.
Niektóre panie po stracie maleństwa chcą zajść w kolejna ciążę. Myślą, że w ten sposób uwolnią się od problemów. Jest to jednak złudna nadzieja. Cały czas będą odczuwały ogromny lęk, że stracą kolejne dziecko. Ten strach może mieć okropne skutki. W niektórych przypadkach może doprowadzić nawet do poronienia lub wewnątrzmacicznej śmierci maleństwa w końcowym okresie ciąży.
Wiele matek obwinia siebie za zaistniałą sytuację. Szuka jakichś racjonalnych przyczyn, które mogły spowodować poronienie. Niektóre sądzą, że był to wynik stresu dźwigania ciężarów, zbyt małej ilości wypoczynku, kłopotów w pracy, a nawet turkotania pociągu. Bardzo ważną rzeczą jest to, żeby kobieta uświadomiła sobie, że nie jest niczemu winna. Tak się stało. Nie można zabezpieczyć się przed wszystkim co może nas spotkać w życiu. W niektórych kwestiach człowiek jest bezradny. Bardzo ważne jest więc, żeby osoby przebywające w towarzystwie matki, która właśnie straciła dziecko próbowały ja przekonać, że nie jest niczemu winna.
Bywa też tak, że choć przyczyna poronienia jest znana i nie ma nic wspólnego z działaniem kobiety to matki te zastanawiają się dlaczego akurat im musiało się to przytrafić. Winy szukają u siebie. Sądzą, że to słuszna kara za złe postępowanie, za grzechy młodości itp. Często konieczna jest w takich przypadkach pomoc psychologiczna.
Bardzo trudne jest doświadczenie, kiedy kolejne dziecko także zostanie poronione. Z każdym poronieniem zmniejsza się prawdopodobieństwo urodzenia zdrowego dziecka. Po trzecim poronieniu ryzyko wynosi 60%. Taka sytuacja odbija się na zdrowiu psychicznym kobiety, która nie potrafi się uporać z tymi ciosami losu. Nieprawidłowe zachowania nie ustępują, a z czasem staja się stałymi cechami. Kobiety, które parę razy dotknęła ta tragedia mają bardzo niskie poczucie własnej wartości, porównuje się z innymi, nie czują się w pełni wartościowymi, negują swoją kobiecość. Większość pań nie potrafi zapanować nad swoimi emocjami i nie radzi sobie w sytuacjach stresowych, które przecież w życiu zdarzają dość często.
Charakterystyczne jest też to, że matki, które wiele razy poroniły mają trudności z nawiązaniem kontaktów społecznych. Stronią od innych. Nierzadko też są niezadowolone z powodu partnera. W efekcie stają się samotne i jeszcze gorzej radzą sobie z problemami.
Bardzo trudno jest zacząć normalnie funkcjonować matkom, które poroniły. Potrzebują one ogromnego wsparcia. Największe znaczenie ma rodzina oraz partner. Bardzo ważna jest rola własnej matki, która jest kobietą i lepiej potrafi zrozumieć swoją córkę, która właśnie straciła dziecko.
Rodzina, w której wydarzyła się tragedia powinna przez cały czas wspierać kobietę. Zdarzenie to jest jednak na tyle przykre, że często bliskie osoby nie potrafią się pogodzić z zaistniałą sytuacją. Oni także winni się wspierać nawzajem.
© Urwis.pl
autor:Magdalena Waloszek
Bibliografia:
1.Oblicza macierzyństwa, red. D. Kornas- Biela, Lublin 1999.
2.D. Kornas- Biela, Psychologiczne problemy poradnictwa genetycznego i diagnostyki prenatalnej, Lublin 1996.
3.Z zagadnień psychologii prokreacyjnej, red. E. Bielawska Batorowicz, Lublin1992.