Dzieci trzyletnie powinny już samodzielnie umyć twarz i ręce, nie mocząc się przy tym zanadto. Czterolatki nie tylko umieją umyć się bez zbytniego chlapania wszystkiego dookoła, lecz same się załatwiają. Ponadto potrafią z niewielką pomocą rodziców się ubrać. Można z tego wysnuć prosty wniosek, przedszkolaki nie powinny mieć problemów z korzystaniem z łazienki. Okazuje się, że to stwierdzenie nie zawsze się sprawdza. Owszem, dzieci potrafią wykonywać te czynności, ale tylko wtedy, gdy wcześniej dorosły je tego nauczy, pokaże, wytłumaczy.
Nauka samodzielnego załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych nie jest łatwa. Warunki domowe nie sprzyjają temu zadaniu. Przede wszystkim muszle klozetowe nie są dostosowane do maluszków. Nierzadko maleństwo nie potrafi nawet na nich usiąść. Tak więc, chcąc nauczyć swoją pociechę załatwiania się, w pierwszej kolejności trzeba stworzyć ku temu odpowiednie warunki. Dobrze jest dodatkowo umieścić w swojej toalecie podest i specjalną nakładkę. To znacznie ułatwi korzystanie z ubikacji.
Przystosować toaletę do potrzeb dziecka to jedno, ale nauczyć pociechę załatwiania się to drugie. Wiele brzdąców ma spore problemy z sygnalizowaniem, kiedy chcą się załatwić. Trudno jest nauczyć maleństwo tej rzeczy. W tej kwestii maluszki są bardzo oporne, choć zdarzają się wyjątki. Bywa, że niektóre starsze niemowlęta informują swoich rodziców o tym, że chcą zrobić kupę czy wysikać się. Takie przypadki nie należą jednak do częstych. Z badań wynika, że ponad połowa czterolatków ma problemy z zasygnalizowaniem potrzeby załatwiania się.
Nauka sygnalizowania swoich potrzeb odbywa się poprzez naśladowanie dorosłych. Ważne są też uwagi dorosłych, których maleństwo powinno słuchać. Nauka załatwiania się to trudna praca. Trzeba stosować nagrody i kary. Ważne jest, aby nie wyśmiewać dziecka, a każde, nawet najmniejsze, osiągnięcie chwalić.
Istotną kwestią jest to, że dziewczynki i chłopcy załatwiają się w inny sposób. Potrzebują pomocy dorosłego, najlepiej tej samej płci. Dziewczynce powinna tłumaczyć te kwestie mama. Z kolei tata powinien wziąć syna na męska rozmowę. Wszystko dlatego, że załatwianie się chłopców i dziewczynek wygląda całkowicie inaczej.
Problem pojawia się, jeżeli rodzice wychowują swoje dzieci w pojedynkę. Samotnym matkom trudno nauczyć swoich synów korzystania z toalety. Dobrze, żeby znalazły kogoś, kto pomoże im w tym. Powinien to być ktoś z bliskiej rodziny, np. dziadek, który w wielu sytuacjach zastępuje ojca. Ojciec samotnie wychowujący córeczkę powinien wziąć malutką do cioci, babci itp.
W trakcie załatwiania się maluszek musi opanować wiele czynności. Każdej czynności dziecko uczy się oddzielnie. Musi umieć szybko ściągnąć bieliznę, zanim jeszcze się załatwi. Potem w ubikacji zrobić, co potrzeba, wytrzeć pupę, założyć majteczki, umyć ręce. Osoba pomagająca się załatwić powinna chwalić maluszka za każdą dobrze wykonaną czynność. Pochwały mogą być nieco na wyrost. Dzieci lubią być docenione, to motywuje je, żeby coraz lepiej sobie radziły.
Naukę załatwiania się zaczyna się od nocniczka. Jest on dostosowany do wymiarów dziecka. Ponadto przyciąga kolorem i różnymi ciekawymi wzorami. Jest to jednak przejściowy sposób na załatwianie się. Przedszkolaki powinny przecież umieć korzystać z sedesu. Ponadto, jeżeli dziecku będzie chciało się wysikać poza domem, gdzie nie będzie nocniczka, to będzie to trudne.
Jeżeli maluszek opanuje sztukę załatwiania się, pozostaje jeszcze wyrobić parę innych nawyków stosowanych w toalecie. Dziecko musi się nauczyć, że po załatwieniu swoich potrzeb fizjologicznych musi umyć rączki. Maluchy nie czują takiej potrzeby, nie przeszkadza im, że na ich dłoniach znajduje się pełno zarazków. Warto więc tłumaczyć dziecku do znudzenia, dlaczego powinno myć ręce tuż po skorzystaniu z toalety.
Trudno zachęcić swoje pociechy do mycia twarzy, zębów i innych czynności wykonywanych w łazience. Najtrudniej wyrobić u malucha nawyk mycia zębów. Dzieci nie czują potrzeby bycia czystym. Nie przeszkadzają im brudne zęby, niedomyta twarz, ręce. Zachęcenie swojej pociechy do tego, żeby codziennie myła zęby, jest niełatwe. Istnieje parę sztuczek, które zachęcają do szczotkowania ząbków. Dzieciom podaje się specjalne zapachowe pasty, śmieszne szczoteczki. Wszystkie te rzeczy są zachęcające, ale nie sprawią, że maluch nagle zacznie sumiennie dbać o higienę jamy ustnej. W tym celu konieczna jest żmudna i ciężka praca rodziców, którzy powinni stale pilnować, czy ich pociecha należycie dba o higienę. Tylko upór jest w stanie pomóc w ukształtowaniu odpowiednich nawyków. Dopiero po paru latach pociecha zaczyna dostrzegać potrzebę dbania o czystość. Myje zęby, twarz itp. z własnej woli.
Przed rodzicami, którzy próbują wykształcić w dziecku odpowiednie nawyki, jest długa praca. Muszą się oni uzbroić w ogromną cierpliwość i wyrozumiałość. Powinni też nagradzać maluszka za każdy, nawet najmniejszy, sukces i karać, gdy zrobi coś źle.
Przedszkolaki nie dość, że nie czują potrzeby mycia się, to uwielbiają się bawić. Mycie traktują jako pretekst do zabawy wodą. Podczas każdej czynności w łazience chlapią wodą na wszelkie strony. Wrzucają do niej różne przedmioty. Nic więc dziwnego, że tak długo zajmują łazienkę. Niestety, rodzice nie są tym zachwyceni. Po każdej wizycie maluszka w łazience trzeba sprzątać. Zabraniają zabawy dzieciom, ale to nic nie daje. Ciekawość i chęć zabawy są silniejsze. Przedszkolaki nie potrafią się zwyczajnie podporządkować zakazom rodziców.
Zabranianie zabawy z wodą ma swoje złe strony. Dziecko w wieku przedszkolnym intensywnie się rozwija. Okazuje się, że wodne zabawy są bardzo pożyteczne. Przede wszystkim dziecko poznaje różne właściwości wody. Dowiaduje się, że kiedy doleje do pojemnika odrobinę wody, to będzie jej wtedy więcej. Jeżeli część wody zostanie wylana, to będzie jej mniej. Zdziwi się, kiedy przekona się, że woda nie zajmuje tyle samo miejsca we wszystkich pojemnikach. Ta sama ilość wody będzie inaczej wyglądać w szerokim naczyniu.
Może więc warto czasami przymknąć oko na bałagan, który pozostaje po codziennym myciu. W końcu dziecko przy okazji zdobywa nowe doświadczenia. Jeżeli jednak codzienne sprzątanie jest zbyt uciążliwe, lepiej jest zorganizować dla dziecka zabawę. Wtedy nie będzie sprawiać tak dużego problemu dla rodziców, a dzieci będą miały okazję do zdobywania nowych doświadczeń. Warto wyznaczyć maluszkowi kąt, w którym będzie mógł się bawić, ile zechce. Będzie mógł tam chlapać, brudzić itp. Można przygotować do zabawy różne pojemniki. Maluszek będzie przelewał wodę z jednego do drugiego.
Po przyjściu z dworu maluszek bardzo często jest brudny. Jest to wynikiem tego, że stale stara się poznać wszystko, co go otacza. Doskonałą metodą badawczą jest dotyk. Przedszkolak dotyka wszystkich przedmiotów, które napotka na swojej drodze. Niestety, po przyjściu do domu czeka go wizyta w łazience. Zacznie się myć, chlapiąc wszystko dookoła. Wiek przedszkolny jest bardzo ciężki dla rodziców. Muszą się oni wykazać cierpliwością. Nie mogą przecież zbytnio karcić swego dziecka za to, że stara się poznać otaczający świat.
© Urwis.pl
autor: Magdalena Waloszek