Menu

Artykuły (277)
Mama terapeutka Opublikowano : 2005-12-27 (12674 odsłon)
        Metoda Vojty posiada wiele zalet. Jedną z nich jest to, że nie trzeba nigdzie jeździć. Ćwiczenia przeprowadza się w domu. Nie jest to jednak proste zadanie. Wymaga od matki, bo najczęściej to właśnie matki rehabilitują swoje pociechy, sporej kondycji fizycznej. Nierzadko mamy skarżą się na bóle kręgosłupa. Nie jest to jednak jedyny problem. Wiele matek ćwiczących ze swoimi dziećmi jest pełnych obaw, rozterek. Napotykają one trudności o charakterze psychologicznym.

REKLAMA:


        Stosowanie metody Vojty jest nieprzyjemne zarówno dla dzieci, jak ich mam. Podczas ćwiczeń dzieci krzyczą i płaczą. Starają się uciec, co objawia się poprzez pełzanie. W przypadku starszych dzieci prowadzona rehabilitacja może odbić się na sferze psychiki. Nierzadko reakcje psychiczne długo się utrzymują. Nic, więc dziwnego, że metoda Vojty ma tak wielu przeciwników.

        Płacz dziecka powoduje, że matki czują się źle z faktem, iż muszą wykonać z dzieckiem ćwiczenia. Jest to dla nich trudne wyzwanie. Z jednej strony zdają sobie sprawę, że w ten sposób pomagają swoim pociechom, a z drugiej strony, kiedy widzą, jak dziecko się męczy nie chcą dalej prowadzić ćwiczeń. Ten konflikt przyczynia się do tego, że nie wszystkie matki są dobrymi terapeutkami. W wielu przypadkach, choć są przekonane o skuteczności metody, to mają duże opory przed jej zastosowaniem.

        Niektóre matki nie potrafią pogodzić się z faktem, że muszą używać siły, żeby utrzymać ciało dziecka w jednym miejscu. Tylko w ten sposób można przeprowadzić skuteczną rehabilitację.

        Ewa Sokołowska wyróżniła trzy modele matek. Należą do nich :

- kobiety, które potrafią pogodzić role matki i role terapeutki,

- matki, które cały czas toczą wewnętrzną walkę, nie potrafią pogodzić się z tym, że "krzywdzą" swoje dziecko,

- matki, które nie chcą w ogóle prowadzić ćwiczeń lub prowadzą je jak najmniejszym wysiłkiem.

 Oczywiste jest, że najlepszymi terapeutkami będą te kobiety, które potrafią oddzielić rolę terapeuty od roli matki.

        Matki, które można zaliczyć do modelu pierwszego charakteryzują się tym, że stosowanie metody Vojty nie sprawia im problemów natury psychologicznej. Mówią, nawet o sobie, że są dumne z tego, co robią. Nie zastanawiają się nad tym, co zrobić by dziecko nie płakało. Chęć uzdrowienia swojej pociechy jest silniejsza od rozterek emocjonalnych. Bunt dziecka przed ćwiczeniami traktują jako pewną konieczność. Niektóre uważają nawet, że płacz oznacza, że ćwiczenia są prowadzone prawidłowo. Zdają sobie też sprawę, że maluszek, który protestuje ma znacznie lepsze odruchy. Terapia jest, więc skuteczniejsza.

Jedynym problem dla tych matek było to, czy dobrze wykonują ćwiczenia i czy nie robią błędów. Zastanawiają się również, czy profesjonalista nie prowadziłby lepiej ćwiczeń.

        Matki zaliczane do modelu pierwszego traktują terapię, jako swój obowiązek. Podobnie, jak musza nakarmić, przebrać, umyć dziecka, tak również muszą przeprowadzić ćwiczenia. Nie zastanawiają się przy tym nad innymi aspektami tego zadania. Kobiety te uważają, że bycie dobra terapeutką jest równoznaczne z byciem dobrą mamą.

        Matki te stawiają sobie wysokie wymagania. Starają się być kompetentne, wymagające, odpowiedzialne. Osiągane rezultaty dziecka wiążą ze swoją własna pracą w tym zakresie. Są one systematyczne, nie poddają się łatwo. Słuchają zaleceń i wskazówek dawanych przez specjalistę. Takie nastawienie jest najbardziej skuteczne podczas prowadzenia rehabilitacji.

        Matki, które zaliczają się do modelu drugiego maja ciągłe rozterki, na temat tego, czy postępują słusznie, choć zdają sobie sprawę, że ćwiczenia przynoszą więcej korzyści niż szkód. Podczas stosowania terapii często wraca do nich myśl, czy nie krzywdzą swego maluszka pod względem psychiki. Nierzadko matki te dostrzegają w płaczu dziecka różne stany emocjonalne. Niektóre z nich twierdzą, że płacz maluszka jest "bolesny, rozczulający".

        Matki te słysząc płacz swojego dziecka często zastanawiają się, czy przypadkiem nie wyrządzają swojemu maluszkowi krzywdy, czy przeprowadzane ćwiczenia mogą sprawić przyczynić się do zaburzeń natury psychologicznej.

        Matki zaliczane do modelu drugiego starają się zrozumieć, co czuje dziecko. Często zastanawiają się, czy maluszek nie jest zbytnio zmęczony. Rozważają również czy stosowanie ćwiczeń nie jest zbyt dużym wysiłkiem dla ich pociechy. Jeżeli stwierdzą, że dziecko jest zbyt zmęczone to nierzadko przerywają ćwiczenia.

        Kobiety te nie potrafią pogodzić roli terapeuty i matki. Uważają, że są to dwie sprzeczne postawy. Wiedzą o korzyściach, jakie niesie za sobą rehabilitacja metoda Vojty, ale równocześnie zarzucają sobie, że nie zapewniają swojemu dziecku wystarczająco dużo troski. Część z nich boi się, że zburzą więź, która łączy je z dzieckiem. Martwią się, że ich widok spowoduje u dziecka niechęć. Doszukują się w spojrzeniu maluszka wyrzutów, na potwierdzenie swoich przypuszczeń.

        Taka utrzymująca się sytuacja spowoduje, że matka będzie ciągle obwiniała się i zarzucała, że jej postępowanie jest złe. Jej stan psychiczny będzie dość niekorzystny. Wciąż będzie odczuwała dyskomfort.

        Matki te radzą sobie na swój sposób z zaistniała sytuacją. Ewa Sokołowska określa to mianem "testu sprawdzającego". Polega on na tym, ze po wykonaniu ćwiczeń kobiety sprawdzają, czy dziecko wraca do stanu sprzed ćwiczeń, to znaczy czy potrafi się bawić i czy przestaje płakać. Mamy są dużo spokojniejsze, jeżeli po przeprowadzonej terapii maluszek uspokaja się i wraca do swoich zwykłych czynności. Jeżeli dziecko dalej jest roztrzęsione, to matka stara się go uspokoić. Wymyśla wówczas różne zabawy, śpiew itp.

        Innym sposobem radzenia z tą trudna sytuacją jest tłumaczenie sobie, że na dłuższą metę jest to dobre postępowanie. Przynosi wiele korzyści dla dziecka i w szerszej perspektywie jest czymś dobrym.

        Matki te w odróżnieniu od matek  zaliczanych do modelu pierwszego wolą same prowadzić ćwiczenia. Argumentują to tym, że dłonie matki są bardziej czułe na potrzeby dziecka. Jeżeli już ktokolwiek ma prowadzić rehabilitacje to lepiej, żeby była to kochająca i wrażliwa na potrzeby dziecka matka.

        Matki, które zaliczane są według kwalifikacji Sokołowskiej do trzeciego modelu nie potrafią i nie chcą przeprowadzać rehabilitacji. Narzekają, ze jest to dla nich zbyt uciążliwe. Podkreślają, że ćwiczenia są bardzo męczące i nie sprawiają przyjemności ani jej ani dziecku. Nierzadko maja nawet pretensje do swoich dzieci, że wcale nie ułatwiają współpracy. Kobiety zdają sobie sprawę, że maluszek uspokaja się po terapii i nie widzą potrzeby uspokajania go podczas wykonywania ćwiczeń.

        Niektóre matki z modelu trzeciego przestają reagować na płacz maluszka. Biernie przyglądają się jego poczynaniom i wszystkie jego zachowania tłumaczą w sposób racjonalny. Jest to w rzeczywistości postawa obronna. Kobiety te nierzadko są w trudnej sytuacji życiowej. Ten trudny okres, w którym prowadzą, rehabilitację traktują na zasadzie przetrwania. Tłumaczą sobie, że to kiedyś minie, że w końcu nadejdą czasy, w których nie będą musiały prowadzić żadnej rehabilitacji, a ich maluszki będą zdrowe.

        Te kobiety nie potrafią pogodzić się z tym, że są "skazane" na prowadzenie terapii. Wykonują ją wkładając w to, jak najmniej wysiłku. Wynika to z tego, ze często nie dowierzają postawionej diagnozie i poddają w wątpliwość skuteczność prowadzonej terapii. Nierzadko szukają pomocy z zewnątrz. Okazuje się jednak, ze nie będą one nigdy dobrymi terapeutkami, jeżeli ich sytuacja życiowa nie poprawi się. Najpierw one same musza "stanąć o własnych nogach", aby móc we właściwy sposób prowadzić ćwiczenia.

        Bycie matką terapeutką jest trudnym zdaniem. Wymaga wiele wysiłku zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Po latach, kiedy poprzez rehabilitacje dziecko wyzdrowiało wszelkie rozterki mijają. Prowadzenie terapii jest trudnym zadaniem, a owoc tej pracy wynagradza wszystkie włożone w ćwiczenia wysiłki.

© Urwis.pl
autor: Magdalena Waloszek

 

Bibliografia:

1. Banszek G., Rozwój niemowląt i jego zaburzenia a rehabilitacja metodą Vojty, Bielsko- Biała 2004

2. Ziemska M., Postawy rodzicielskie i ich znaczenie przy psychoterapii dziecka, Warszawa 1971
3. red. Michałowicz R. , Mózgowe porażenie dziecięce, Warszawa 1993



Opublikowano : 2005-12-27 (12674 odsłon)
Komentarze :

Wasze opinie + DODAJ swoją opinię

Nie ma jeszcze opinii.


Wydawca portalu Urwis.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi użytkowników Forum.




  Dzieci i Niemowlęta - Urwis.pl   Linkuj do nas.
Jeżeli uważasz że warto nas wspierać
 wklej poniższy kod na swojej stronie www :

  

Wyszukiwanie


Sklep Urwis.pl poleca

Bazy Teleadresowe

Pomóż




Wszelkie prawa zastrzeżone
Zabawki, porady - Copyright © 2007 Urwis.pl